Trzaskowski albo śmierć. Przyszłość Platformy wisi na włosku

Trzaskowski albo śmierć. Przyszłość Platformy wisi na włosku

Rafał Trzaskowski (fot. KRZYSZTOF BURSKI / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Rafał Trzaskowski może sobie pozwolić na porażkę w wyścigu prezydenckim. Platforma Obywatelska takiego komfortu nie ma. Klęska prezydenta Warszawy będzie dla niej oznaczać polityczny wyrok śmierci.

Politycy Platformy, z którymi rozmawiałem o kandydaturze Trzaskowskiego, mówią jednym głosem: Rafał to dzisiaj nasza najmocniejsza karta. Największa partia opozycyjna sięga po swoje „złote dziecko” z nadzieją, że nie tylko uratuje ono marzenia o odbiciu Pałacu Prezydenckiego z rąk Andrzeja Dudy, lecz także – a nawet przede wszystkim – ściągnie PO znad przepaści, na skraju której partia znalazła się wskutek krachu kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Platforma gra va banque

Ze strony Platformy wystawienie Trzaskowskiego jest zagraniem tyleż zrozumiałym, co ogromnie ryzykownym. W arcytrudnej sytuacji PO kładzie na stół to, co ma najlepszego. Jeśli operacja „prezydent Trzaskowski” zakończy się sukcesem, samozadowoleniu i pochwałom nie będzie końca.

Trzaskowski momentalnie stanie się liderem całej opozycji i odwróci układ sił na politycznej szachownicy w Polsce. Tchnie nowe życie w wyraźnie zmurszałą już Platformę, ale co ważniejsze kupi jej sporo czasu na przegrupowanie sił i przygotowanie się do walki o władzę w 2023 r.

Prawo i Sprawiedliwość znajdzie się natomiast w rozpaczliwej defensywie. Efektywne rządzenie państwem bez Senatu i prezydenta, przy większości zaledwie pięciu posłów w Sejmie, jest po prostu niemożliwe.

Nowogrodzka będzie miała dwa wyjścia, oba niezwykle ryzykowne. Pierwsze to przedterminowe wybory, dopóki sondaże dają PiS wyraźną przewagę nad opozycją, a skutki kryzysu gospodarczego nie zaczęły negatywnie odbijać się na poparciu dla partii rządzącej.

To pokerowe zagranie, które PiS już w przeszłości zastosował. W 2007 r. przypłacił taki ruch utratą władzy, więc dzisiaj rezerwa wobec wcześniejszych wyborów jest duża. Druga opcja to dokończenie kadencji parlamentu, mając przeciwko sobie Senat i prezydenta. W tym scenariuszu wszystkie swoje niepowodzenia PiS próbowałby zrzucać na „hamulcowych” w Pałacu Prezydenckim i izbie wyższej parlamentu. To jednak igranie z cierpliwością wyborców i wielka niewiadoma co do końcowego efektu.

Artykuł został opublikowany w 17/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Cytaty dnia

Można się pocieszać, że mamy jedną z lepszych sytuacji w Europie. Tylko, że inni mają spadki liczby osób chorujących, a u nas nie ma spadków dziennych, a już powinny być. To oznacza, że coś nam się w kwietniu popsuło
prof. Włodzimierz Gut w wywiadzie dla „Polski Times” o epidemii koronawirusa
Wcale nie jest powiedziane, że pan marszałek Grodzki będzie marszałkiem Senatu do końca kadencji. Będziemy robić wszystko, żeby zmienić układ sił w Senacie
wicemarszałek Senatu Marek Pęk na antenie Radia Zet
Mamy dość takiego państwa, w którym premier może nie drukować wyroków trybunału albo uchwały PKW. Mamy dość afer, nierozliczonej prokuratury, tego że prokuratura ma tak naprawdę w nosie to, co dzieje się w polskim państwie, bo interesuje ich tylko polityczny nakaz
Cezary Tomczyk na konferencji prasowej

poniedziałek, 1 czerwca 2020