Poszukiwanie winnych wyborczego sukcesu PiS

Poszukiwanie winnych wyborczego sukcesu PiS

Konwencja PiS
Konwencja PiS / Źródło: Twitter / PiS
„PiS za brak większości w Senacie może mieć żal wyłącznie do siebie” – napisał na Facebooku ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zalewski.

Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, bo partie, które przegrywają wybory zawsze same są sobie winne. Księdzu Isakowiczowi-Zalewskiemu chodziło o błędy przy układaniu list wyborczych. Konkretnie o to, że w okręgu nr 33 w Krakowie przeciw zaprawionemu w bojach politycznych i dobrze rozpoznawalnemu politykowi PO wystawiono młodego, mało doświadczonego debiutanta, na dodatek praktycznie nieznanego w mieście.

Ten debiutant to Krzysztof Mazur, politolog i filozof, autor błyskotliwych analiz politologicznych, znanych jednak dosyć wąskiej grupie odbiorców.Jego przeciwnikiem był Bogdan Klich, były szefem MON i wieloletni parlamentarzysta PO. Nie było trudno zgadnąć, że Mazur w tej konfrontacji polegnie. I tak się stało. Jeden mandat senacki mniej dla PiS.

oficjalnie utrzymuje, że w tegorocznych wyborach odniosło sukces, a utrata większości w Senacie to drobiazg. A tymczasem z opinią ks. Isakowicza-Zalewskiego, że PiS samo jest winno swojej senackiej porażce, zgodził Joachim Brudziński, europoseł PiS. On jednak uznał, iż gorszy wynik PiS w wyborach do Senatu, to efekt lenistwa samych kandydatów. No cóż, są tacy w PiS, którzy uważają, że oddanie Senatu to wina złej kampanii wyborczej i że należałoby rozliczyć z tego przede wszystkim sztab wyborczy. A jego szefem był Joachim Brudziński, który właśnie zręcznie odbił piłeczkę w innym kierunku.

Od kilku dni trwa w  poszukiwanie winnego gorszych od spodziewanych wyników wyborów. Najpierw winny był ktoś, kto wymyślił zapowiedź podwyżek płacy minimalnej. Podobno zniechęciło to przedsiębiorców. Drugim odpowiedzialnym był prezes TVP -że niby siermiężna propaganda telewizji publicznej odniosła skutek odwrotny od zamierzonego. Teraz mamy zły sztab lub leniwych kandydatów. Za kilka dni zapewnie usłyszymy nowe wyjaśnienie na wyborcze potknięcie Zjednoczonej Prawicy np. sprawę Mariana Banasia, którego PiS wybrało na szefa NIK, a okazało się, że CBA ma zastrzeżenia do jego oświadczeń majątkowych.

Tego typu poszukiwania winnych prowadzą do jednego - wskutek wzajemnych oskarżeń tak bardzo zaciemniony zostaje obraz sytuacji, że nawet najtęższe głowy nie są w stanie dociec prawdziwych przyczyn porażki (albo sukcesu jak woli PiS). Wtedy prawidłowe wnioski również nie zostają wyciągnięte i w następnej kampanii powiela się te same błędy.

Źródło: WPROST.pl

środa, 20 listopada 2019