Wyrok na Dżamalu Chaszodżdżim. Jak to się robi w Arabii

Wyrok na Dżamalu Chaszodżdżim. Jak to się robi w Arabii

Dżamal Chaszodżdżi
Dżamal Chaszodżdżi / Źródło: Wikimedia Commons / April Brady
Wyrok przed saudyjskim sądem to parodia wymiaru sprawiedliwości. Na śmierć skazano pięciu wykonawców wyroku na Dżamalu Chaszodżdżim - o zleceniodawców mordu nikt nawet nie zapytał.

Wszyscy mniej więcej wiedzą, kto jest odpowiedzialny za zamordowanie dziennikarza, mającego na pniu z dworem panującym. I nie są to oficerowie saudyjskiego wywiadu i urzędnicy ministerstwa spraw wewnętrznych, którzy zwabili go do konsulatu królestwa, udusili i, jak to się nieładnie mówi, „zutylizowali” jego ciało, by zatrzeć ślady. Za śmierć Dżamala Chaszodżdżiego odpowiedzialni są ich przełożeni, ze sprawującym faktyczną władzę wykonawczą w Arabii Saudyjskiej księciem Mohammedem bin Salmanem na czele.

Jest nawet stosowny raport ONZ, wskazujący winnych. Nimi jednak sąd w Rijadzie się nie zajął. Tak naprawdę, nie wiemy czym się zajął, bo rozprawa w najważniejszej od dziesięcioleci dla saudyjskiej reputacji sprawie odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Jak łatwo się domyślić, zdecydowano się obciąć ręce, wykonujące rozkazy, żeby zachować głowę, je wydającą.

Co z tego wynika? Ano nic, niestety. Saudowie mogą ferować takie wyroki, jak im się podoba. Nikt nie oczekuje od nich przestrzegania żadnych standardów, ani tego, że dokonają przetasowań na szczytach władzy, żeby zaspokoić salonowe dąsy na Zachodzie. Będzie więc trochę narzekań i kręcenia nosem na zszarganą reputację zasobnego w ropę królestwa. Saudowie dobrze jednak wiedzą, że reputację można dość łatwo kupić za pieniądze.

Zwłaszcza, że wbrew temu, co dziś mówi się o ofierze mordu, Dżamal Chaszodżdżi nie był wcale takim kryształowym opozycjonistą, jakim się go chętnie maluje. Powiązany z saudyjskim wywiadem człowiek, dla którego dziennikarstwo było tylko jednym z kilku zajęć, po prostu znalazł się po niewłaściwej stronie w pałacowych intrygach i rywalizacji o władzę. Zapłacił za to życiem, być może po to, żeby jego wpływowi patroni, także członkowie saudyjskiej dynastii, mogli żyć dalej w spokoju. O nich też nie upomni się żaden saudyjski prokurator. Światli śledczy z ONZ też wolą milczeć.

Źródło: Wprost
-

Cytaty dnia

To jest przyrównanie nas do czego? Do śmieci? Ten język jest absolutnie językiem rynsztoku
Ireneusz Raś komentując wypowiedź rzecznika PO po wyrzuceniu go z partii

poniedziałek, 17 maja 2021