„Iwan Groźny z Treblinki”. Po dwóch miesiącach Netflix dodał adnotacje do map

„Iwan Groźny z Treblinki”. Po dwóch miesiącach Netflix dodał adnotacje do map

Pracownicy Netfliksa po ponad dwóch miesiącach od premiery serialu „Iwan Groźny z Treblinki” wprowadzili zmiany, o które prosili ich polscy politycy, z premierem Morawieckim na czele. Przy mapie Polski z czasów II wojny światowej pojawiła się informacja o tym, że kraj znajdował się wówczas pod okupacją.

Informację o zmianach w serialu zamieścił dziennikarz TOK FM, Tomasz Setta. W pierwszym odcinku krytykowanego u nas serialu dokumentalnego, w prawym górnym rogu mapy rzeczywiście pojawiła się adnotacja „German Camps in WWII Occupied Poland”, czyli „Niemieckie obozy w okupowanej Polsce w czasie II wojny światowej”. Nie da się jednak uznać tego za spełnienie wszystkich oczekiwań strony polskiej. Przede wszystkim obozy koncentracyjne nadal zaznaczone są na współczesnej mapie Polski. Adnotacja jest też mało wyraźna.

Interwencja MSZ

Wcześniej produkcją Netfliksa zainteresowało się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Dlaczego? Otóż w pierwszym odcinku produkcji zamieszczono mapę, na której pokazano jak były rozmieszczone obozy koncentracyjne w trakcie II wojny światowej. Problem polega jednak na tym, że do ilustracji użyto obecnych granic Polski. „Dbajmy o prawdę historyczną” – zaapelował resort. MSZ przypomniało, że w czasie, o którym mowa w serialu „Iwan Groźny z Treblinki”, terytorium Polski było okupowane, a odpowiedzialność za obozy ponosiły nazistowskie Niemcy. „Mapa pokazana w serialu nie jest zgodna z przebiegiem ówczesnych granic” – zaznaczono.

Iwan Groźny z Treblinki

Serial „Iwan Groźny z Treblinki” opowiada historię Iwana Demianiuka, ukraińskiego zbrodniarza wojennego, który w latach 80. został skazany na śmierć. Był członkiem utworzonej przez Niemców formacji SS-Wachmannschaften. Według stawianych mu zarzutów, w czasie II wojny światowej służył w Armii Czerwonej i został wzięty do niewoli niemieckiej. Jako jeniec wojenny miał zgłosić się do pomocy i zostać skierowany do służby w obozach koncentracyjnych m.in. w Treblince czy Sobiborze. Do jego zadań miała należeć obsługa komór gazowych. Więźniowie mówili o nim Iwan Groźny, ponieważ był znany ze szczególnie okrutnych praktyk. Uznano go za winnego brutalnych morderstw w Treblince. Choć ostatecznie lokalny Sąd Najwyższy oczyścił go z zarzutów, w 2011 roku został oficjalnie uznany przez sąd w Monachium za winnego współudziału w mordowaniu Żydów w nazistowskim obozie koncentracyjnym.

Źródło: Radio Zet / Twitter

Cytaty dnia

Lichocka przeprosiła za swój gest. Takie sceny nie powinny mieć miejsca na sali sejmowej, ale bardzo często się zdarzają. Zdarzają się na sali sejmowej bardzo wulgarnie odzywki, również do kobiet, nad czym ubolewam
Adam Bielan w TVN24
Popłynął taki komunikat, że prezydent i rząd z tej samej opcji, to jest dobrze, bo nie ma wojen, nie ma awantur, można wszystko zrobić. Czy ten komunikat będzie głównym przesłaniem kampanii? Zobaczymy. Czy da się na takim komunikacie zbudować takie poparcie, żeby mieć 50+1? Też zobaczymy
Krzysztof Łapiński w Radiu Zet
Opozycja wykorzystuje gest Lichockiej, wykazując się pewną hipokryzją. Stało się to, co się stało, ale jeżeli ktoś moralizuje…Trudno się dziwić, że opozycja nie wykorzystuje takiej szansy, ale argument o 2 mld dla TVP jest mocno demagogiczny
Radosław Fogiel w RMF FM
Uważam, że Andrzej Duda jest erudytą dosłownie. Jemu miód z ust kapie. On ma pyłek kwiatowy na ustach w momencie, gdy zaczyna mówić.
Sławomir Świerzyński w programie "W pełnym świetle" TVP Info

poniedziałek, 17 lutego 2020